ABW Rakowiecka

Kontrwywiad ABW i Ludmiła Kozłowska

Kiedy ABW dostanie zlecenie, zbyt często prawo i racje przestają mieć znaczenie.

W sprawach dotyczących przeciwników rządu, których działania nie noszą znamion przestępstwa, pierwszym krokiem ABW jest zazwyczaj próba znalezienia haków i zastraszenie. Fałszywe dokumenty, złe praktyki biznesowe, nielegalne przedmioty, cała plejada obciążających ale prawie nigdy nie związanych z meritum sprawy rzeczy. Ze względu na powagę dodatkowych zarzutów, ABW z reguły szybko dyscyplinuje taką osobę albo, jeżeli ta się upiera, daje to powód do aresztowania i medialnego napiętnowania.

Czasem ta najprostsza technika nie zadziała. Czyn nie jest karalny i nic nie znaleziono. Jeśli to zawiedzie a priorytet sprawy jest wysoki, w następnym ruchu ABW przejedzie się po środowisku osoby.

ABW dobrze rozumie, że o możliwościach każdej osoby decyduje jej pozycja społeczna, szacunek i prestiż jakimi się cieszy. Nie może więc dziwić atak na otoczenie, który w zamyśle jest atakiem na osobę stanowiącą problem.

Fundacja Otwarty Dialog i Ludmiła Kozłowska

Znanym przykładem ostatnich lat była realizacja ABW związana z Ludmiłą Kozłowską. Pierwszym celem ABW był jej mąż Bartosz Kramek. Prowadząc wspierającą ruchy demokratyczne Fundację Otwarty Dialog, naraził się swoim działaniami rządzącemu od 2015 roku Prawu i Sprawiedliwości. W 2013 i 2014 roku Fundacja udzielała pomocy protestującym na Ukrainie. To właśnie sławny Majdan w Kijowie zakończył rządy prokremlowskiego prezydenta Ukrainy.

Rosja miała na Ukrainie świetną pozycję. Straciła ją w 2014 roku po upadku Janukowycza. Potem nastąpiły ze strony Rosji próby ograniczania strat spowodowanych wygraną Majdanu. Zabranie Krymu i rozchwianie Ukrainy wojną w Donbasie. Obie to bardzo kosztowne sprawy, które były wcześniej niepotrzebne, bo Rosja i tak miała stałą bazę w Sewastopolu i kontrolę polityczną nie tylko nad Donbasem ale i nad całą Ukrainą. Krym zabrano zanim Ukraina zdążyła zreformować wojsko. Rosjanie musieli odtworzyć połączenia, zbudować most z Kercza, utrzymują Donbas, który jest jednym wielkim bałaganem, dostali sankcje. Teraz amerykańskie Javeliny są 150 km od Rostowa. W 2014 były 1000 km dalej. Nie da się wskazać plusów Majdanu dla Rosji. 

W 2017 Kramek opublikował w internecie skierowany przeciw PIS manifest „Niech państwo stanie: wyłączymy rząd!”. Podrażniło to część opinii publicznej i zdopingowało do zajęcia się tematem kierownictwo ABW. Mimo, że Kramek manifestem nie wykroczył poza granice wolności wypowiedzi, co potwierdził w 2018 roku sąd, stał się celem działań ABW.

W pierwszym kroku szukano haków. Wykorzystując posiadane uprawnienia ABW nasłało na Bartosza Kramka wszelkie możliwe kontrole.

Prowadzony od czerwca 2017 roku przegląd działań Kramka i Fundacji nie wykazał niczego obciążającego. Kramek jest Polakiem, więc nie można go było wydalić z kraju. Okazało się, że nie będzie tak prosto. Dlatego rok później, w sierpniu 2018 roku, zapadła w kontrwywiadzie ABW decyzja o zmianie celu. Zajęto się żoną Bartosza Kramka, obywatelką Ukrainy, Ludmiłą Kozłowską.

Kobietę śledzono i jak tylko udała się do Kijowa, objęto ją, na podstawie utajnionej opinii ABW, zakazem wjazdu na terytorium Polski. Została też osobno wpisana do Systemu Informacyjnego Schengen(SIS) jako osoba niepożądana. Oznaczono ją najwyższym alertem. Skutkuje to natychmiastowym wydaleniem przy każdej próbie przekroczenia granicy Unii Europejskiej.

Kramek został w Polsce, Kozłowska, z zakazem powrotu, na Ukrainie. Wymuszona separacja małżeństwa i zarazem kierownictwa Fundacji mogła oznaczać jej koniec w kraju.

Rachuby ABW się nie sprawdziły. Wobec aż nazbyt czytelnych intencji ABW, kontrwywiady państw Europy Zachodniej zaopiniowały negatywnie, dotyczący Kozłowskiej wpis do SIS. Kozłowska już po kilku tygodniach otrzymała wizy, kolejno od Belgii, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Była to spora porażka wizerunkowa ABW i rządu polskiego. Wywołało to falę oburzenia.

Po roku nadeszły pierwsze wyroki sądowe. W kwietniu 2019 roku WSA podważył decyzję o umieszczeniu Kozłowskiej na liście SIS, w uzasadnieniu mocno krytykując tajną opinię ABW. Dzięki temu w czerwcu 2019 roku ostatecznie usunięto wpis. W mocy został jeszcze osobny zakaz, dotyczący samej Polski. Zajął się nim także WSA. We wrześniu 2019 roku sąd nakazał nadanie Kozłowskiej prawa do pobytu w Polsce. Do pokonania pozostał jeszcze opór administracji, opóźniającej procedury. Na razie kobieta dalej nie może przekraczać polskiej granicy – Spodziewałam się w tej sprawie długiej batalii. Dobrze, że tak się to skończyło. Walczę teraz o prawo wjazdu do Polski – mówi Kozłowska.

Pomimo krytyki ze strony UE i sądów, decyzje bazujące na nieprawdziwych opiniach ABW są w stanie utrzymać się zaskakująco długo.

Podsumowanie

Kramek i Kozłowska zostali rozłączeni i poddani olbrzymiej presji. Ucierpiały działania i pula darczyńców Fundacji. Dlatego jeśli idzie o wizerunek w polityce krajowej to możemy mówić o pewnym, być może krótkotrwałym, bo w końcu Kozłowska wróci do Polski, sukcesie Agencji, który spotkał się z aplauzem wyborców. Ciężko mówić o innym wymiarze działań, bo twierdzenie, że Fundacja Otwarty Dialog mogłaby niedemokratycznie obalić rząd, jest mało poważne.

Z drugiej strony, przez ten rok Kozłowska zyskała nową bazę w Europie Zachodniej. Wizytowała parlamenty i spotkała się m.in. z Prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Wiarygodność Fundacji wzrosła. Belgowie i Niemcy zignorowali bezpodstawny wpis na listę SIS, przez co ucierpiał prestiż ABW. Na domiar złego osłabiając Fundację, która jest solą w oku postsowieckich dyktatur i ma niezaprzeczalne zasługi w obróceniu Ukrainy, ABW mimowolnie zadziałała na rzecz Kremla.

Pomimo tego, że szczebel „pułkowników” ABW odnosił się do realizacji z niechęcią i tak ją kontynuowano.

Opisana kombinacja ABW polegała na wykorzystaniu narzędzi administracyjnych. Niejawnością łatano luki dowodowe. Działano elastycznie. Nie udało się z Kramkiem i Fundacją, to zaatakowano jego żonę.

Taki sposób prowadzenia działań przez służby specjalne stał się elementem naszej rzeczywistości i nie wymaga nawet komentarza. Nikt w Agencji w związku ze sprawą Kozłowskiej i podobnymi nie poniesie żadnych prawnych konsekwencji. Koszty Agencji mogą mieć najwyżej charakter nieformalny. Łączą się ze spadkiem jej prestiżu i wiarygodności. Nie można się cieszyć, że ucierpiał nasz kontrwywiad ale nie można też mieć pretensji do Ludmiły Kozłowskiej. Pewien sukces Ludmiły jest wyłącznie efektem jej aktywności i pokazuje, że w przypadku ataku ze strony służb specjalnych, bierność to najwyższa forma naiwności. Udało jej się, przynajmniej na arenie międzynarodowej, odwrócić działanie Agencji i rządu przeciwko nim samym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.