Stan zagrożenia. Maile o bombach paraliżują Polskę.

W momencie gdy ABW rusza z kampanią 4U ” Uważaj! Uciekaj! Ukryj się! Udaremnij atak!” warto zastanowić się czy faktycznie jest ona odpowiedzią na dominujące zagrożenia. A może, w przewrotny sposób, tego rodzaju kampanie nasilają istniejący problem.

Stan zagrożenia

Najnowszy trend to nie tylko kampanie informacyjne ale także szkolenia prowadzone na terenie urzędów i szkół, które przybierają często karykaturalną formę. Jak chociażby nagłośnione ostatnio ćwiczenia w Szkole Podstawowej nr 3 w Barczewie. Zakończone dymisją dyrektor placówki. 14 listopada zjawiła się tam grupa przebranych za terrorystów mężczyzn, którzy rzucali petardami hukowymi. Wśród dzieci wybuchła panika, jedno z nich wyskoczyło nawet przez okno.

Ćwiczenia w Barczewie, źródło facebook

Podobne ćwiczenia miały miejsce w czerwcu w Zespole Szkół nr 3 w Pabianicach. Napastnicy strzelali. Do swoich ofiar krzyczeli: „Padnij! Załóż ręce na szyję! Wchodź pod stół” i „Wszyscy pod stoły! Ręce na szyję!”. Jedna osoba zemdlała, kilka zaczęło płakać.

Ćwiczenia w Pasłęku, Starostwo Powiatowe w Elblągu

Tą atmosferę zagrożenia doskonale wykorzystują przestępcy, rozsyłający maile informujące o podłożonych ładunkach wybuchowych. I są przy tym traktowani niezwykle poważnie. Dlatego skala ich sukcesów jest tak wielka.

Ćwiczenia w Pasłęku, Starostwo Powiatowe w Elblągu

Bezkarność sprawców

Przyzwyczailiśmy się już, że ABW nie porusza w swoich komunikatach zagadnień, z którymi sobie na radzi, albo na które nie znajduje recepty. Do takich bez wątpienia należy problem przestępców, którzy przy pomocy anonimowych maili wywołują alarmy bombowe w całej Polsce.

Wątki tematyczne na Torach.

Standardową odpowiedzią pozostaje ewakuacja i sprawdzenie zagrożonego miejsca przez saperów. W śledztwie, jak było po fali alarmów w trakcie matur, często uczestniczy ABW. Problem polega na tym, że ze względów technicznych praktycznie nie da się ustalić autorów. W tym roku nie ujęto żadnej z osób, która stała za największymi kampaniami mailowymi. Z drugiej strony prowadząc szkolenia i budując świadomość zagrożeń terrorystycznych, Agencja i pozostałe służby, konsekwentnie każą traktować mailowy spam poważnie. Tworzy to sytuację, w której wiele dziedzin życia jest okresowo paraliżowanych przez działających bezkarnie sprawców. Wyłącznie przy pomocy maili.

Pismo obrazujące wzrost po kampanii styczniowo-lutowej. Jeszcze przed maturami!

Rok 2019 będzie rekordowy. Odnotowano ponad 1200 alarmów. Liczba ewakuowanych przekroczyła 70 tysięcy osób. Dla porównania w 2016 roku było 380 alarmów bombowych, w 2017 roku 260, a do sierpnia 2018 roku 219. Skąd ten niezwykły sukces przestępców?

Tegoroczne matury

Wydruk maila z maturalnej kampanii mailowej

Wszyscy słyszeliśmy o największej w tym roku akcji mailowej, która miała miejsce na początku matur. W dniach 6 i 7 maja na podstawie anonimowych maili, wszczęto 785 alarmów bombowych. Ewakuowano ponad 10 tysięcy osób. – W 481 szkołach – po sprawdzeniu – egzamin rozpoczął się zgodnie z planem. W 181 szkołach egzamin rozpoczął się z opóźnieniem. Wszystkie alarmy były fałszywe – mówił dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Marcin Smolik.

Jedna z kilku wersji powiadomienia z tegorocznej maturalnej kampanii mailowej

Ta kampania mailowa miała skutki o zasięgu ogólnokrajowych. Objęła kilkadziesiąt tysięcy osób. Trafiła do mediów. Pomimo zapewnień wiceministra MSWiA Jarosława Zielińskiego – Sprawa jest znana policji i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jeżeli chodzi o zjawisko. Bardzo dokładnie analizowany jest każdy szczegół tej sprawy. Policja i inne służby są na tropie odpowiedzialnych za wszczynanie serii fałszywych alarmów bombowych w szkołach i innych instytucjach. Osoby te prędzej czy później poniosą odpowiedzialność – ABW okazało się bezradne.

Już pod koniec 2018 roku na forach użytkowników Tor układano treści maili. Wysłane w maju 2019 roku były bardzo podobne. Grupa hakerów paraliżuje państwo.

Czy to jedyna tak duża tegoroczna kampania? Nie, skala jest olbrzymia. Po prostu o tym się nie mówi.

Centra handlowe

Drugą największą, pod względem liczby dotkniętych osób, akcją była ewakuacja 26 listopada tego roku 12 tysięcy osób z centrów handlowych M1. Miała związek z mailem, który odebrała firma zarządzająca centrami handlowymi działającymi pod szyldem M1. Mail informował o ładunku wybuchowym na terenie obiektu, ale nie zawierał informacji, w którym mieście. Ponad 1500 klientów oraz 450 pracowników zostało ewakuowanych z centrum handlowego M1 w Zabrzu. Kolejne 5 tysięcy osób ewakuowano w M1 w Czeladzi. Podobne ewakuacje, które dotknęły w sumie kolejne 5 tysięcy osób, miały miejsce także w M1 w Krakowie, Częstochowie i Bytomiu.

Partie polityczne

Kampanie mailowe dotykają także bezpośrednio polityków. Niezależnie od barw partyjnych. 24 stycznia ewakuowano biura PO w ośmiu miastach, Poznaniu, Szczecinie, Białymstoku, Łodzi, Lublinie, Wrocławiu, Krakowie i Katowicach, po tym, jak wysłano do nich maile z pogróżkami. Napisano w nich „Dzisiaj siedziba waszej kłamliwej partii wyleci w powietrze, płońcie ogniem piekielnym. Bomba cyka…”

Mail z pogróżkami wysłany do siedzib PO

29 stycznia kolejna ewakuacja objęła biura PSL w Rzeszowie, Grójcuc i Warszawie. Z treści maila wynikało, że bomba w siedzibie PSL wybuchnie o godz. 13:00 29 stycznia. Powodem miało być sympatyzowanie PSL z Platformą Obywatelską. Ewakuowano 300 osób.

Mail jaki otrzymali pracownicy biur PSL

20 lutego do siedziby Prawa i Sprawiedliwości w Przemyślu przy Wybrzeżu Marszałka J. Piłsudskiego trafił e-mail z informacją o podłożonym ładunku wybuchowym. Ewakuowano kilkadziesiąt osób.

Podobnie jak w poprzednich przypadkach nie wykryto sprawców. O ich bezczelności świadczy fakt, że wysyłkę podobnych maili powtórzono trzy miesiące później. W rozesłanym 25 kwietnia mailu napisano “Gincie, O 14h wasze biuro wyleci w powietrze! Tylko PiS!”. W efekcie ponownie ewakuowano 300 osób z siedziby PSL w Rzeszowie.

Kolejna kampania mailowa, znowu PSL

W styczniu spekulowano, że te powiadomienia mają związek z organizacją w Polsce w dniach 13-14 lutego 2019 roku Konferencji dot. Bliskiego Wschodu. Maile miały być karą ze strony władz Iranu lub ich sojuszników. Wysyłka do PSL z kwietnia, kiedy powtórzono prawie te same maile, świadczy że tak nie było. Pokazuje to też, jak mocno służby pragną wpisać to co ma miejsce w kontekst propagowanego profilu zagrożeń „terrorystycznych”. Wokół czego powstał cały przemysł szkoleń i politycznej propagandy. Radzenie sobie z zagrożeniami tego typu jest właśnie domeną ABW.

Urzędy i sądy

Ofiarą maili z pogróżkami padają także instytucje państwowe takie jak urzędy czy sądy. Od początku roku ewakuowano kilkadziesiąt budynków użyteczności publicznej, przerywając pracę i trwające rozprawy. Do największych należały alarmy w Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie gdzie tylko 31 stycznia, 5 lutego i 29 kwietnia ewakuowano w sumie ponad 2 tysiące osób.

Mail z Inowrocławia.

W sumie z urzędów na skutek otrzymanych maili w ciągu roku ewakuowano przynajmniej 10 tysięcy osób. Nie ujęto sprawców. Poniższe widoki stały się częścią doświadczenia wielu pracowników i petentów. Pojawia się pytanie czy dobrowolne poddawanie się takim działaniom naprawdę jest konieczne?

Jedna z wielu ewakuacji, objęła 350 osób, Włocławek za portalwloclawek.pl

Przedszkola i szkoły

Jedna z największych ewakuacji miała miejsce raptem kilka dni temu 2 grudnia. Na adres szkół na całym Mazowszu przyszły maile z informacją, że w jednym z pomieszczeń został podłożony materiał wybuchowy. 2 grudnia ewakuowano szkoły w Warszawie, Nowym Dworze Mazowieckim, Wieliszewie koło Legionowa, Dziekanowie Leśnym w gminie Łomianki i w Płocku. Kilka szkół w samej Warszawie zostało ponownie ewakuowanych 3 i 4 grudnia. W sumie ewakuowano ponad 6 tysięcy osób.

Przestępcy nie oszczędzają także przedszkoli. 27 czerwca maile o treści „W przedszkolu jest bomba! Wybuchnie jutro w południe i wszyscy będziecie gryźli piach za to co mi zrobiliście” trafiły do warszawskich przedszkoli. Alarm bombowy objął 87 placówek. Większość ewakuowano. W części przypadków Policja nie zarządzała ewakuacji, jednak rodzice otrzymali prośby o pilne odebranie dzieci.

Kampania mailowa wycelowana w przedszkola

Tego samego dnia identyczna fala alarmów miała miejsce w Poznaniu, Łodzi, Wrocławiu, Szczecinie, Modlinie, Ostrowie, Jaworznie, Piekarach Śląskich, Tarnowie, Głogowie, Jeleniu i Byczynie – Sytuacja dotyczy 42 poznańskich placówek oraz jednego przedszkola w Ostrowie Wielkopolskim – mówił Dominika Bral-Pupkowska z wielkopolskiej policji. – Dyrektorzy 20 placówek zadecydowali o ewakuacji – dodał. W Tarnowie po dzieci przyjechał autobus i zabrał je razem z opiekunami do sąsiadującej szkoły podstawowej. – Dla nas najważniejsze jest teraz to, że dzieci są w bezpiecznym miejscu ze swoimi paniami – mówiła Gazecie Krakowskiej Anna Stańczyk, dyrektor Przedszkola Publicznego nr 15 w Tarnowie. W sumie 27 czerwca w skali kraju ewakuowano lub odwołano zajęcia dla co najmniej 8 tysięcy przedszkolaków.

Sprawcy tych najnowszych kampanii mailowych zapewne tak jak wszystkich wcześniejszych nie doczekają się kary.

Media

Celem maili padają także największe media. Bez znaczenia pozostają barwy polityczne. 13 marca do siedziby Axel Springer Polska przy ul. Domaniewskiej w Warszawie, m.in. Onet, wpłynęła informacja, że w budynku znajduje się ładunek wybuchowy. Niezwłocznie na miejsce udali się policyjni pirotechnicy oraz funkcjonariusze, którzy zabezpieczyli teren. Decyzją administratora, z budynku ewakuowano około 550 osób. Z kolei 5 lutego na adres mailowy „Gazety Polskiej” przyszła wiadomość informująca, że w aucie stojącym przed wejściem do siedziby redakcji umieszczona jest bomba.

Transport publiczny

Mail z pogróżkami, potrafi sparaliżować nawet transport publiczny. 17 lipca o godz. 16 w szczycie korków i powrotów z pracy, spółka PKP PLK otrzymała informację mailową o podłożonej bombie na stacji Warszawa Zachodnia. Ze względów bezpieczeństwa wstrzymany został ruch pociągów. Sytuacją dotkniętych zostało tysiące pasażerów. – Służby sprawdziły dokładnie stację. Już o 16:25 przywrócony został ruch pociągów. PKP PLK robi wszystko, żeby zminimalizować utrudnienia dla pasażerów – poinformował przedstawiciel PKP PLK.

Symboliczna ewakuacja KUL, uczelni szefa ABW Piotra Pogonowskiego

O bezradności ABW wobec zjawiska i braku recepty świadczy to, że ewakuacji nie ustrzegła się też uczelnia, z którą przez wiele lat był związany obecny szef ABW prof. Piotr Pogonowski. Mowa o Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, który był w tym roku ewakuowany już trzykrotnie. Informacja, że w jednym z budynków uniwersytetu podłożona została bomba została wysłana na uczelnię e-mailem 16 i 30 stycznia oraz 25 lutego. W sumie ewakuowano ponad tysiąc osób. Sprawców nie znaleziono. Co jak co, ale w tym przypadku na pewno próbowano.

Ewakuacja KUL

Wnioski

Jak widać sprawcy działają niezwykle demokratycznie. Atakują od lewej do prawej, nie oszczędzają szkół ani przedszkoli. Dostaje się handlowi a nawet uczelni szefa ABW.

Podstawowym wnioskiem jest ten, że głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego jest spam z pogróżkami i utarty sposób reakcji służb a nie terroryzm. W ciągu roku ewakuowano kilkadziesiąt tysięcy osób z setek miejsc. Groźby nigdy się nie potwierdziły. – Od 1989 roku naliczyliśmy w Polsce ok. 80 tysięcy alarmów bombowych. Żaden nie był prawdziwy – mówił kilka lat temu gazecie Zbigniew Rau, były wiceminister MSWiA. Rzeczywistość jest więc inna niż wynikałoby to z polityki informowania o zagrożeniach i prowadzonych szkoleń. Jedno jest pewne, maili się nie pozbędziemy. Będą przychodzić tak długo jak wywołują efekt. Obecny sposób radzenia sobie z sytuacją to ślepa uliczka.

Służby w tym ABW, nie potrafią znaleźć recepty na ten model zagrożeń. I nie jest ich winą, że ze względów technicznych, nie są w stanie ustalić sprawców i zapobiec powtarzającym się ewakuacjom. Takie są po prostu realia internetu. Technologie takie jak Bitcoin, VPS, SMTP, PHP i cron pozwalają ustawić odłożoną w czasie, zdalną i praktycznie nienamierzalną wysyłkę maili. Czy należy jednak utrzymywać tą sytuację skoro wojna jest nie do wygrania? – Dziś takie przypadki to rzadkość. Służby przestały nagłaśniać alarmy i prowadzić wielkie ewakuacje. Zamiast tego do szkół były wpuszczane psy tropiące, które szukały ładunków. Dotąd żadnego nie znalazły – mówił gazecie wiceminister MSWiA Zbigniew Rau kilka lat temu, gdy wydawało się, że problem zanika.

Czy za tegorocznym rekordem może stać usztywnienie podejścia służb do zagadnienia ewakuacji? Może należałoby przemyśleć sposób reagowania chociaż na anonimowe maile? Na przeszkodzie stoi to, że służby i politycy stali się zakładnikami własnej polityki informacyjnej opartej na budowaniu zagrożeń, przed którymi tylko oni mogą chronić. I brak chcącego czy odważnego, który by coś zmienił.

Aktualizacja 08.12.2019:

Minusem pisania o tego typu wydarzeniach jest to, że jak widać na poniższym screenie, niektórzy użytkownicy torów bawią się takimi tematami. Tym bardziej jest niezrozumiałe, czemu służby dają się wciągać hakerom w tego rodzaju gry, obarczając kosztem niekończących się ewakuacji zwykłych ludzi? Zamiast zmienić podejście.

Zrzut ekranu z forum użytkowników Tor.

*ilustracja na początku strony Starostwo Powiatowe w Elblągu

3 thoughts on “Stan zagrożenia. Maile o bombach paraliżują Polskę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *