Próbujemy zdobyć adresy funkcjonariuszy ABW

Po tym jak światło dzienne ujrzała lista placówek ABW, nadszedł czas na próbę zdobycia bazy mieszkań funkcjonariuszy. Zająłem się centralą Agencji w Warszawie.

Bloki na Odyńca. Architektura kształtuje świadomość funkcjonariuszy.

Na start dostałem małą pomoc. Osoba, zapewne z ABW, podrzuciła mi nazwisko „Koniecpolska”. Czy można wychodząc od jednego nazwiska, i nie mając zielonego pojęcia o temacie, ustalić listę adresową funkcjonariuszy ABW? Postanowiłem to sprawdzić.

Właściciel nazwiska, Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska to wieloletni pracownik ABW. U szczytu kariery była rzecznikiem prasowym tej instytucji. Po odejściu z pozycji rzecznika ABW, przez jakiś czas delegowana do SKW. Ostatnia znana pensja to kilkanaście tysięcy złotych. Od roku poza służbą.

Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że Pani Koniecpolska ma pewną wyjątkową cechę. Poza karierą funkcjonariusza jest też tłumaczem przysięgłym z języka angielskiego. W związku z tym figuruje w spisie tłumaczy. To taka rządowa strona gdzie znajdziemy każdego tłumacza w Polsce a także jego adres kontaktowy. Pani Koniecpolska do kontaktu wskazała adres Odyńca 57/28 w Warszawie.

Fragment listy tłumaczy przysięgłych sprzed wizyty na Odyńca.

Przeglądając książkę telefoniczną z 2001 roku znalazłem tylko jedną Koniecpolską przy Marszałkowskiej. Przy Odyńca na liście był niejaki Pan Wróblewski. To samo nazwisko ma pułkownik Marek Wróblewski z ABW, mąż Pani Koniecpolskiej-Wróblewskiej. Karierę zaczął jeszcze w latach 80, więc może zamieszkał tam pierwszy. Lokal Odyńca 57/28 pokazał się też w spisach IPN jako mieszkanie MSW. Tych mieszkań było w tym i sąsiednich blokach dużo więcej. Wygląda na to, że niektóre lokale z list IPN są dalej używane.

Odyńca 57 na stronie IPN.

Mając te wskazówki uznałem, że warto sprawdzić rzecz na miejscu.

Odyńca Warszawa. Socrealizm.

Domofon odebrała kobieta. Powiedziałem, że szukam tłumacza przysięgłego a Pani figuruje w spisie. Kobieta powiedziała, że nie będzie w stanie pomóc, bo zajmuje się obecnie tylko tłumaczeniami na potrzeby prokuratury i innych organów ścigania. Zapytałem się, czy rozmawiam z tą Koniecpolską, która była kiedyś rzecznikiem prasowym ABW. Pani Katarzyna się roześmiała. Wymieniliśmy jeszcze kilka zdań, ale w Pani Koniecpolskiej rosła zawodowa nieufność i wkrótce skończyliśmy rozmowę.

Czy Pani ppłk wiedziała, że jej adres jest na stronie BIP? ABW szybko zmieniło adres w spisie tłumaczy przysięgłych na Złotą 77, czyli adres prywatnej kancelarii prawnej potwierdzając, że była tu pewna luka, a osoba miała rację podrzucając to nazwisko.

Wpis na liście tłumaczy dla Katarzyny Koniecpolskiej po wizycie na Odyńca.

Widziałem już że część mieszkań byłego MSW jest dalej używana przez ABW. Tylko, które i jak to ustalić.

Sprawdziłem Księgi Wieczyste. Okazało się, że przez 30 lat sporo z adresów wymienionych w IPN, przeszło w ręce prywatne. Szukając jakiejś zasady zauważyłem, że Ksiąg Wieczystych nie mają lokale, które są dalej używane przez służby. Przykładem był omawiany lokal przy Odyńca 57/28.

Lokale z Księgami Wieczystymi przy Odyńca 57. Nie ma tam Odyńca 57/28.

Czemu jest tak, że prywatne lokale mają Księgi Wieczyste a służbowe nie? W końcu nie każdy musi wiedzieć takie rzeczy. Ustaliłem, że Ksiąg Wieczystych co do zasady nie mają mieszkania komunalne.

Odkryłem, że w maju 2020 roku ogłoszono przetarg na remont Odyńca 57 m. 20. Ogłaszającym był Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami w dzielnicy Mokotów m.st. Warszawy. Lokal nie miał założonej Księgi Wieczystej. Był więc komunalny. Mieszkania komunalne w Warszawie w większości należą do miasta. To by się zgadzało, bo ZGN podlega miastu. A co jak ZGN zajmuje się też pozostałymi mieszkaniami komunalnymi w tym rejonie? I wie coś więcej o lokalach ABW.

ZGN Mokotów. Leżąca na uboczu mała jednostka administracyjna. Najprostszy dostęp do listy.

Zadałem ZGN pytanie o to jakimi lokalami gospodaruje przy ulicy Odyńca. Dostałem telefon z pytaniem czy chodzi o lokale użytkowe czy mieszkalne. Wskazałem na te drugie. Dostałem listę blisko stu mieszkań. Były na niej też te, które mnie interesowały, w tym Odyńca 57 m. 28. Tylko, które z nich należą do Agencji?

Przeglądając raporty roczne ZGN odkryłem, że przedsiębiorstwo działa, między innymi, na podstawie umowy zawartej w 2015 roku między ABW a m.st. Warszawy. To porozumienie nie ograniczało się do samego Mokotowa ale zawierało pełną listę mieszkań przeznaczonych dla ABW. Nie było jednak dostępne. Taki dokument w teorii stanowi informację publiczną. W teorii. Postanowiłem zwrócić się o listę do ZGN. Zadałem pytanie o dokument na podstawie którego pracują. To było już któreś pismo jakie wymienialiśmy. Poprosiłem o odpowiedź mailem, czyli w mało kłopotliwy sposób, który nie przechodzi przez żadne kancelarie. Wysłałem i czekałem. Po paru dniach na moją skrzynkę wpadł zeskanowany dokument z listą 365 adresów.

Krzywo zeskanowane ale jest.

Później okazało się, że tylko ZGN odpowiedziało zgodnie z Ustawą o Dostępie do Informacji Publicznej. Przez kilka następnych miesięcy próbowałem uzyskać to samo porozumienie z ABW, centrali m.st. Warszawy i Dzielnicy Mokotów. Otrzymałem pełne spektrum wymijających odpowiedzi. Te trzy instytucje wymieniały też między sobą informacje, o tym, że ktoś pyta o listę mieszkań Agencji.

I tak, z ABW dostałem sam wstęp do umowy z zatartym nazwiskiem podpisanego pod dokumentem szefa ABW i ukrytą liczbą mieszkań. Bez załączników z listami.

Z ABW dostałam kuriozalną odpowiedź, z której wycięto nawet nazwisko szefa ABW. Jest to informacja normalnie dostępna na stronie Agencji.

Z m.st. Warszawy dostałem sam wstęp bez list. Z Dzielnicy Mokotów dostałem umowę, z załącznikami, z nazwami ulic i numerami bloków, ale z zakrytymi numerami mieszkań.

Odpowiedź Dzielnicy Mokotów. Zakryte numery mieszkań.

Ponieważ odpowiedź Mokotowa była najbliższa oryginałowi, który już miałem (w temacie służb nie zadaje się pytań, na które nie znamy odpowiedzi), postanowiłem drążyć dalej. W efekcie sprawa przeszła dwukrotnie przez kolegium odwoławcze i zajęła wiele miesięcy. Po serii zabawnych odpowiedzi, które kiedyś opiszę dokładniej, dałem sobie spokój. Na koniec zapytałem się jeszcze raz, załączając jako wzorzec posiadaną pełną listę mieszkań. Wtedy chyba się obrazili. Na końcu oryginał porozumienia.

Podchorążych 39. Lokale ABW.

Są dwa załączniki. Pierwszy to lista mieszkań, które przydzielono przed 2015 rokiem. Jeśli któryś z tych lokali zostanie zwolniony, co zdarza się rzadko, to teraz już miasto decyduje o kolejnym przydziale. Drugi załącznik to lista lokali, które dalej pozostają w dyspozycji Szefa ABW. Dlatego mieszka tam sporo młodszych funkcjonariuszy, ale też co zaskakujące paru 90 letnich emerytów. Do tych ostatnich regularnie wydzwania pani ppłk z ABW sprawdzając czy jeszcze żyją. Bardzo trudno jest bowiem odebrać raz przydzielone mieszkanie komunalne. Między innymi dlatego są tak cenne.

O co idzie walka i czemu ABW tak dużo ryzykuje, umieszczając funkcjonariuszy w mieszkaniach, których lista może kiedyś wyciec. Za mieszkanie komunalne w Warszawie płaci się 8.94 zł za m2 zamiast rynkowego 50-60 zł. To oszczędność 2300 zł miesięcznie i 28 tysięcy zł rocznie dla 50 metrowego lokalu. Przez 30 lat służby 840 tysięcy oszczędności. Można też, jak ma się chody, wykupić mieszkanie za kilka do kilkudziesięciu procent ceny rynkowej. Wiadomo, że przez dekady był to w warszawskim ABW sposób na zabezpieczenie mieszkania na przyszłość. Wykupując lokal można było oszczędzić około pół miliona złotych. Choć zdarzały się też mieszkania stu metrowe, warte ponad milion. No po prostu ktoś sobie zrobił z warszawskiego mienia Eldorado.

Bokserska 34. Lokale z listy.

Sprawdziłem wyrywkowo mniej więcej dwadzieścia adresów. Mówiłem, że weryfikuję listę lokali komunalnych. Informowałem też, że zgodnie z listą, lokal jest w dyspozycji Szefa ABW. Spotkałem i funkcjonariuszy i trochę resortowych emerytów. Jedna z osób pytała się mnie, może myląc mnie z kimś, na jak długo wstrzymano wykup mieszkań. Inna kobieta, emerytka, której mieszkanie było na liście lokali do pełnej dyspozycji ABW, narzekała, że Agencja zasypuje ją pismami. Ewidentnie licząc, że lokal się zwolni.

Nie jestem pierwszym, który pisze na temat mieszkań komunalnych w ABW. 12 lat temu „Nasz Dziennik” próbował się dowiedzieć, ile mieszkań komunalnych przejęli na własność funkcjonariusze Agencji. Kilka lat wcześniej ABW miało 900 lokali. Chodziły plotki, że wykupiono setki z nich. Dziennik nie dał rady jednak potwierdzić tych informacji. Dziś wiemy, że w momencie podpisywania umowy w 2015 roku, mieszkań zostało już tylko 365. Ile jest dzisiaj, to może ustalę w przyszłości.

Dąbrowskiego 74 Warszawa. Lokale z listy.

Zaskoczyło mnie, że zdarzają się lokale wynajmowane. Tak jak Bokserska 34 m 43. Przebicie jest pięciokrotne. Lista jest też dobrym punktem wyjścia do ustalania danych funkcjonariuszy. Przykładowo w jednym z bloków, ujętym w załączniku lokali do pełnej dyspozycji Agencji, część listów leżała niedbale rzucona na górę skrzynek. Wśród nich był też list adresowany na lokal ABW. Z danymi osoby. Ciężko zrozumieć, czemu czynni funkcjonariusze mieszkają na liście możliwej do zdobycia nawet dla zwykłego blogera.

List adresowany na lokal ABW

Mieszkania komunalne, w otoczeniu ABW, są uznawane za niezwykle cenne dobro. Nie dziwi, że do dziś w Agencji bardzo wpływowe pozostaje Biuro Logistyki, które decyduje miedzy innymi o przydziale mieszkań.

Czy czujecie się bezpieczniej, wiedząc jak łatwo jest zdobyć listę adresów ABW?

7 thoughts on “Próbujemy zdobyć adresy funkcjonariuszy ABW

  1. Kolego świetna robota, ale pamiętaj żeby nie grzebać za mocno w gównie, bo zacznie śmierdzieć. Seryjny samobójca nadal na wolności :/

  2. świetna robota, widać jak żałosne i śmieszne są instytucje naszego kraju.
    To zwykłe obleśne resortowe swinie, tuczą się na nas od dziesiątek lat, oni i ich rodzinki i poplecznicy

Dodaj komentarz