Tarcza Wschód to projekt zabezpieczenia wschodniej flanki NATO. Przewidziano na niego 40 mld złotych z tego nawet 10 mld na koszty materiałowe. Czy możemy się czegoś dowiedzieć przeglądając przetargi i zdjęcia sat?
Jednym z jego podstawowych założeń jest przygotowanie zapasu zapór, które w przypadku kryzysu zostaną użyte do fortyfikowania obszarów przygranicznych i tras komunikacyjnych. Do tego czasu spora część z nich ma czekać na specjalnych składowiskach.
Ile smoczych zębów, zwanych też gwiazdoblokami, zamówiono do dzisiaj? Zgodnie z serią przetargów, w tym z największymi D/46/12WOG/2025, D/83/2025, 15/2026, 57/2026 i 38/WT/6WOG/2026, MON zamówił u 13 producentów przynajmniej 144 000 jeży, z możliwością zwiększenia umowy do 312 000 sztuk. Przeciętna cena to 2200 zł. Do tego 24 000 prefabrykatów rowów strzeleckich w formie trapezu i 10 000 w postaci płyt. Koszt sumaryczny tej części planu wyniesie od 330 mln do 720 mln zł.
Zamówionymi do tej pory trapezami można wyłożyć około 10 km okopów, a płytami przykryć 4 km z nich. Za to smoczych zębów jest aż na 70–150 km dwóch równoległych trzyrzędowych pasów jeży (2000 sztuk na km) lub na 140-300 km jednej trzyrzędowej linii (1000 sztuk na km). O ile prefabrykaty rowów strzeleckich tworzą relatywnie krótkie, kompletne odcinki umocnień, o tyle liczba zamówionych jeży jest wielokrotnie większa. Staje się jasne, że te ostatnie będą rozstawiane w razie „W” jako improwizowane blokady.

Jeden z dokumentów wymienia 8 miejsc składowania zapór: Antonowo, Giżycko, Gołdap, Karakule, Kopytów, Krywlany, Suwałki i Włodawa. Kolejny wspomina o Braniewie, Bartoszycach i Węgorzewie. Google Maps mimo opóźnień w aktualizacji pokazuje, że niektóre z tych miejsc pełnią już swoją funkcję. Składowiska znajdziemy w Kopytowie, Giżycku i Gołdapi. Za to w okolicach Radymna i Gołdapi zobaczymy samą produkcję, która stała się konkretnym biznesem.





Jeśli naniesiemy miejsca składowania na mapę to zobaczymy, które kierunki zyskały priorytet. Są nimi Przesmyk Suwalski oraz trasy z Białorusi na Białystok, Siedlce i Lublin. Baz składowania prefabrykatów od rejonów obronnych nie dzieli więcej niż 30km. W każdym z tych miejsc ma być docelowo od 5 do nawet 30 tysięcy smoczych zębów.

Rozmieszczenie składów i miejsca budowy fortyfikacji, sugerują zamiar utrzymania Przesmyku Suwalskiego.
Problemem w czasie realizacji planu może okazać się rozstawienie setek tysięcy zapór na czas. Każdy z gwiazdobloków waży 1.5 tony. Zatem wywiezienie z jednej z baz 10 tysięcy bloków, wymagałoby zależnie od ładowności od 600 do 1400 kursów. To praca na minimum tydzień. W planach zostało to najprawdopodobniej połączone z mobilizacją pojazdów i maszyn z gospodarki narodowej. W chaosie przyjmowania ludzi i sprzętu nie zacznie się więc od razu. Powstaje sytuacja, w której szanse na wykorzystanie Tarczy będą zależeć od tempa rozwoju kryzysu. Za mało czasu i Tarcza pozostanie teorią.

Zasadne jest też pytanie o sens budowy stanowisk piechoty na otwartej przestrzeni. 300m od granicy. Na pełnym widoku z ryzykiem zaskoczenia atakiem. Bez zasłony lasu oraz bez wykorzystania naturalnych i inżynieryjnych barier dla opóźnienia i skanalizowania ruchu przeciwnika na sporym przedpolu. Co dawałoby szansę na jego zatrzymanie lub w wypadku niepowodzenia, na wycofanie żołnierzy. Przyjęto bowiem zasadę budowy umocnień w wąskim pasie wzdłuż płotu, tłumacząc to problemami z własnością ziemi. Reszta powstanie dopiero w czasie kryzysu. Ale czy problemy „czasu pokoju”, jak to ujął wiceminister obrony narodowej, powinny narzucać sposób budowy tak kosztownej Tarczy?

1 Komentarz
Zanim poustawiają to drony załatwią składy.
Te zapory to mogą Niemcom wynajmować na organizację imprez żeby auta w ludzi nie wjeżdżały.