ABW zatrzymanie za parkowanie

Fotograf na Rakowieckiej cz. 4 Śledztwo ABW

ABW postanowiło nie odpuszczać. Są wściekli za artykuł w Gazecie i za opisanie sprawy na blogu. Wyziera z nich paranoiczny i niestety trochę komiczny obraz Agencji. Powinni być źli na siebie ale zaskoczenia nie będzie, są na mnie. Dodatkowo 4 grudnia odbędzie się rozprawa dotycząca mojego zażalenia na zatrzymanie i przeszukanie.

Na twardym dysku znaleziono zdjęcia, które robiłem jawnie pod kątem bloga i nic więcej. Nie wiem czego się spodziewano, bo to samo w sobie nigdzie nie prowadzi.

W związku z tym seryjnie wzywa się na przesłuchania członków mojej rodziny i niektórych znajomych. Strasząc ich formułą przesłuchania i kontaktem z ABW. Rzadko podaję nazwiska funkcjonariuszy ABW. Tym razem zrobię wyjątek. Za wzywanie i przesłuchania odpowiada prowadzący sprawę młodszy chorąży Damian Świerczewski i zastępujący go Major D. Na pierwszym spotkaniu 26 sierpnia 2019 roku, kiedy w czasie krótkiej rozmowy pytałem się chorążego o podstawę prawną zatrzymania, powiedział mi – Tak się kończą takie zabawy. Ma więc pełną świadomość, że postępowanie nie ma żadnych solidnych podstaw a sprawa nie jest poważna. Befehl ist Befehl. Ciekawe kto siem wkurzył.

Jak wygląda przesłuchanie w ABW? Chcę tu w odcinkach opisać jak wygląda kontakt zwykłej osoby z machiną Agencji. W okienku dla interesantów ABW zgłasza się z wezwaniem. Czeka się na Biurze Przepustek aż wyjdzie do ciebie osoba prowadząca przesłuchanie. Następnie przechodzi się do głównego budynku ABW. Tam należy podać swoje dane i zaczyna się zadawanie, przygotowanych wcześniej, pytań. Na końcu następuje podpisanie protokołu i koniec. Teren opuszcza się w towarzystwie oficera.

Pytania Majora na przesłuchaniach świadków przez większość czasu krążą wokół fotografii.

  • Czy mam zamiłowanie do fotografii?
  • Czy lubię fotografię?
  • Czy mam hobby polegające na fotografowaniu obiektów państwowych?

Pierwszy aparat w życiu kupiłem w sierpniu tego roku. Specjalnie pod kątem bloga.

Majora interesuje także:

  • Czym się interesuje (najlepiej żeby była to fotografia)?
  • Co robię w wolnym czasie (oby fotografia)?
  • Czy mam nałogi?
  • Czy się leczę psychiatrycznie (hardcorowe jako bliska osoba usłyszeć takie pytanie)?
  • Czy pracuję?
  • Co robiłem w sierpniu?
  • Jakie mam wykształcenie?

Te pytania są na swój sposób interesujące. Świadczą o tezie, z którą Major przychodzi na przesłuchanie. Jurij K. 😉 Zapraszam do tekstu „Tak ABW łapie szpiegów„. W skrócie Białorusin Jurij K. został ujęty, kiedy z ostatniego piętra bloku w Bydgoszczy robił zdjęcia Centrum Szkolenia Sił Połączonych. Po śledztwie okazało się, że wykonywał zdjęcia nie tylko w Bydgoszczy ale i w Powidzu, Krzesinach, Świdninie i Świnoujściu. Jego hobby w Polsce było właśnie fotografowanie obiektów państwowych.

Pamiętajcie do ABW trzeba podchodzić na luzie. Dużo groźnych min ale mało treści.

Te pytania świadczą o tym, że albo kontrwywiad postanowił się nie mieszać, albo DK dostał polecenie samodzielnego zajęcia się tematem.

Pierwsza część relacji

Druga część relacji

Trzecia część relacji

6 thoughts on “Fotograf na Rakowieckiej cz. 4 Śledztwo ABW

  1. Rozumiem, że robiłeś zdjęcia, aby zrobić bloga opisującego quasi aferę z robieniem zdjęć do bloga opisującego quasi aferę z robieniem zdjęć do bloga? Ciesz się, bo w Quantico, czy Jasenewie dostałbyś strzała. Panowie z Rakowieckiej miło się z tobą obeszli…szkoda.

    1. Nie, nie dlatego. Myślałem, że zrobię serię zdjęć i na tym się skończy. Nie można każdej wpadki służb zastępować kolejną teorią spiskową. Zresztą co byś chciał żeby jeszcze zrobili.

      Rakowiecka to nie Quantico ani ani Yasenevo. Przed główną bramą wjazdową obiektu jest ambasada(Turcji, która robi deale np w Syrii z Rosją) i mnóstwo miejsc parkingowych. Dodatkowo fakt, że współdzielą kompleks z pracownikami MSWiA, którzy nie mają żadnego przeszkolenia, wyklucza to miejsce. Ci potrafili specjalnie wejść przed komórkę, którą wyciągałem ja ktoś mnie zaczepiał, i powiedzieć, że pracują w departamencie bezpieczeństwa MSWiA(miało mnie straszyć) i nie chcą żebym tu stał. Spora lekkomyślność.

      W pierwszej części „Paranoja na Rakowieckiej cz. 1 Zdjęcia do bloga” opis położenia wjazdu do ABW, zdjęcia ambasady i jak spod niej widać itd.
      https://sluzbyiobywatel.pl/rakowiecka-cz-1-z-aparatem-pod-ministerstwem

  2. Jak na razie wpisy dotyczą:

    4/7 (~57,14%) ABW złe – quasi afera z robieniem zdjęć do bloga
    1/7 (~14,29%) ABW złe – podejrzane ukraińskie fundacje dobre
    2/7 (~28,57%) pseudo publicystyka o niczym, bez szczegółów, bez źródeł

    Stąd też trudno w tym blogu dopatrywać się jakieś meteorytyki innej niż narracja anty ABW

    1. Jak mnie zatrzymali za parę zdjęć i teraz wzywają rodzinę i znajomych na przesłuchania, to mam pisać, że to w porządku? Pomijam już, że dobre czy niedobre, najważniejsze, że wszystko to było niepotrzebne i chwały im nie przynosi. I z tego powodu są źli.
      Zresztą, czytaj bloga, dajmy im szansę, może jeszcze coś wymyślą.

      Jak masz tematy, przede wszystkim związane z kontrwywiadem, to zapraszam do sugerowania czy wrzucania. Temat Kozłowskiej dokładnie sprawdzałem i nie widzę tam nic co by usprawiedliwiało taką nagonkę. A do tego wygrała wszystkie sprawy łącznie z WSA. A różne teksty jeszcze będą.

  3. Wolność polega też na tym, że organa państwa nie wtrącają się w Twoje życie z błahych przyczyn – takich jak np. robienie zdjęć obiektu, który jest obfotografowany setki razy każdego dnia, włącznie z kamerami na budynku ambasady obcego państwa.

    A zachowania abewiaków (i innych) typu: rzucanie w stronę obywatela złośliwych komentarzy, kasowanie z cudzego telefonu plików, nękanie bezpodstawnymi legitymowaniami, nękanie rodziny, bezpodstawne rewizje osobiste, wreszcie rzucanie gróźb – to są rzeczy niegodne uczciwego człowieka, a tym bardziej funkcjonariusza w służbie Rzeczypospolitej, nawet jeżeli są wynikiem prowokowania służb przez dziennikarza. Nie popełnił czynu zabronionego, więc niech odwalą się od niego i już.

  4. Zasada jest prosta: obywatel ma prawo robić głupie rzeczy i łamać prawo, służby państwowe nigdy i pod żadnym pozorem tego robić nie mogą. Panowie na etatach zrozumieli?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.